#39


Cóż, jak zwiedzanie to z rozmachem, kolejny szpital, kolejny oddział, Katowice tym razem, ale dobrze się stało, doszedłem wreszcie do siebie, a i nastrój jest dziwnie dobry i nastawienie do wszystkiego. Dni jakoś mijają, to już tydzień na tym łóżku. Są książki, jest radio, jest internet, jest apetyt, jest znośnie. A być może jeszcze w tym tygodniu poczytam w swoim pokoju, pośród swoich gratów. Jutro pewnie się czegoś dowiem. A i słowa ostatnio nawiedzają mnie w postaci wersów i spotykają się z akceptacją innych, więc mogę czuć, że coś jednak robię. Przed przyjazdem udało mi się nawet ustrzelić jedną rolkę filmu, co prawda bez rozmachu, ale byłem wtedy jak duch. Na zdjęciu mój znudzony dawca szpiku w drodze na Śląsk. Już nie mogę się doczekać, żeby pokonać tę trasę w przeciwnym kierunku. Choć czeka mnie jeszcze powrót. Jeśli zdecydują się mnie wypuścić i doleczyć biedną wątrobę w domu. Mam nadzieję, że będzie jeszcze dość ciepło, żeby wybrać się na działkę i napalić w kominku, muszę jeszcze w tym roku posłuchać trzasku płonącego drewna i wpatrywać się spokojnie w ogień. Małe oczyszczenie.

Nigdy nie czytałem żadnego kryminału, ale słuchając któregoś razu radiowej Trójki zainteresowały mnie "Liczby Charona" M. Krajewskiego i postanowiłem zajrzeć. Nie żałuję, "przyjemna" lektura. Spodobało mi się, że główny bohater mimo wszystko wcale nie był tak nieskazitelny i bezinteresowny. I chyba dobrze, że nie skończyło się sielankowo. A teraz dzięki Chasydowi czytam kolejny kryminał, tym razem rosyjski, "Śmierć Achillesa", a na półce czeka "Dekorator". Spodobała mi się taka forma powieści, ale chyba książka za książką w tym gatunku nie mógłbym siedzieć, ale od czasu do czasu na pewno warto rozwikłać jakąś zagadkę. W domu czeka pełno książek z XIX wiekiem w tle. I "Ruchome święto" w cholernie fajnym starym wydaniu, które niestety nie jest moją własnością, ale poluję na takie. Uwielbiam książki dla samej oprawy i zapisanych kartek.

#14



Niestety jedyne czym dysponuję to nieszczęsny aparat w telefonie. A tu kapie mi zdrowie. I to było dni temu: 24. W domu czeka cmena z filmem zaświetlonym w Łodzi, na tamtejszej hematologii i w drodze do niej, jeśli dobrze pamiętam. Zostało kilka klatek, które popełnię prawdopodobnie na ulicach Katowic, zaraz po wyjściu. I koniec historii. Jak zawsze wielkie nadzieję pokładam w tym negatywie. Naiwny.

Obserwatorzy

Etykiety

2009 (1) 2011 (26) 2012 (9) 35mm (5) 6x4.5 (2) 6x6 (25) Chasyd (3) bw400cn (1) d70s (8) dworki (2) ektar (2) f60 (11) foma (1) fp4 (2) fuji 160ns (2) hp5+ (2) kiev88 (9) lubitel (8) lucky (3) mobile (4) neopan (2) pan400 (2) paulina (8) petri (11) pinhole (2) portra (6) psix (12) rollei (3) rossmann (7) smena (6) szpital (7) trix (10)

Archiwum

Wszelkie prawa zastrzeżone. Obsługiwane przez usługę Blogger.